Wczoraj minister infrastruktury podpisał rozporządzenia do nowelizacji Prawa budowlanego, która od początku przyszłego roku wprowadza obowiązek sporządzania świadectw energetycznych dla nowo wybudowanych budynków oraz budynków starszych, które będą sprzedawane lub wynajmowane. Rozporządzenia określają metodologię prowadzenia obliczeń oraz wzór świadectwa energetycznego.
Certyfikat ma zawierać informację dla kupującego mieszkanie o zużyciu energii w lokalu i o metodach jej ograniczenia – mówi Olgierd Dziekoński, wiceminister infrastruktury.
Świadectwo ma wyrażać ilość energii wyrażoną w kilowatogodzinach przypadających rocznie na jeden metr kwadratowy nieruchomości niezbędną do zaspokojenia różnych potrzeb związanych z jej użytkowaniem.
Dziś, poza Belgią i Niemcami, we wszystkich krajach UE obowiązują klasy energetyczne budynków – mówi Marcin Piotrowski, wiceprezes Konfederacji Budownictwa i Nieruchomości.
Rozporządzenia wprowadzają dowolność i uznaniowość w przyjmowaniu do obliczeń parametrów i danych wyjściowych. Spowoduje to duże możliwości manipulowania wielkościami charakteryzującymi jakość energetyczną budynków – mówi Dariusz Koc.
Podobnie uważają
osoby, które
za sporządzenie świadectw będą odpowiedzialne. Jednak zdaniem
wiceministra
infrastruktury właśnie ze względu na możliwość zafałszowania
wyników zużycia
energii resort zrezygnował z wprowadzania klas energetycznych.
Szczególnie
w przypadku
starych budynków dane do określenia zużycia energii są zbyt
ogólne. Klasy
zachęcałyby wykonującego ocenę energetyczną do takiego dobierania
parametrów
wyjściowych, które prowadziłoby do podniesienia klasy
budynku i zafałszowania
rzeczywistości – wyjaśnia Olgierd Dziekoński.
Konieczność posiadania
od
stycznia 2009 r. certyfikatów może także, przynajmniej przez
pierwszych kilka
miesięcy obowiązywania ustawy, utrudnić obrót
nieruchomościami. Opóźnienia w
przygotowaniu rozporządzeń wykonawczych do ustawy przez wiele miesięcy
uniemożliwiały
rozpoczęcie szkoleń uprawnionych do wydawania certyfikatów.
W konsekwencji
przez pierwszych kilka miesięcy certyfikaty będą sporządzać jedynie
inżynierowie z wykształceniem magisterskim, którzy mają
uprawnienia do
projektowania.
Certyfikatów
nie będą mogli
sporządzać inżynierowie, którzy mają uprawnienia, ale nie
mają tytułu magistra,
a jedynie inżyniera, oraz inżynierowie, którzy mają tytuł
magistra, ale nie
mają uprawnień projektowych. Sprawia to, że spośród 108 tys.
członków Izby
Inżynierów Budownictwa jedynie ok. 20 tys.
inżynierów będzie mogło wystawiać
certyfikaty – tłumaczy Andrzej Dobrucki.
Biorąc pod uwagę, że
według
szacunków deweloperów w 2009 roku potrzebnych
będzie około miliona świadectw
energetycznych, to liczba 20 tys. uprawnionych okaże się za mała.
